Najdziwniejsze nazwy potraw

Przyzwyczailiśmy się do ich brzmienia i te określeniawydają nam się swojskie, sytuacja się zmienia, gdy dowiemy się, co tak naprawdę oznaczają te wyszukane nazwy. Oto kilka przykładów:

BELLE-HELENE, piękna Helena, to klasyczny deser z gruszek, po raz pierwszy podany w 1865 roku i nazwany tak na cześć niezwykle wówczas popularnej operetki Offenbacha. Gruszki, obgotowuje się w syropie i schładza, po czym umieszcza w salaterce lub pucharkach, polewa gorącym czekoladowym sosem, obkłada kulkami lodów waniliowych i garniruje całymi migdałami obranymi ze skórki.

BUBLE AND SQUEAK – „ bulgotać i piszczeć”, angielska potrawa powstała w XIX wieku z resztek niedzielnego obiadu. Tradycją stało się podawanie jej zawsze na poniedziałkowe drugie śniadanie. Nazwa pochodzi od dźwięku wydawanego przez przygotowywane powtórnie mięso. Dziś jest to danie składające się z posiekanej zimnej wołowiny i ziemniaków, wymieszanych z kapustą i brukselką, usmażonych na patelni lub zapieczonych w piecyku.

CHAUD-FROID - „ciepłe-zimne”, czyli coś dla wyjątkowych smakoszy. Nazwa jest przypadkowa; zawdzięczamy ją francuskiemu marszałkowi de Luxemburg. Gdy jadł na kolację gorącą potrawkę z drobiu w białym sosie , został wezwany do króla Ludwika XV. Kiedy wrócił, wszystko było zimnie. To wykwintnie i elegancko prezentujące się danie złożone jest z sosu o konsystencji galarety w kolorze kości słoniowej. Najlepsze jest oczywiście chaud-froid z kwiczołów – małych ptaszków odżywiających się jagodami jałowca, przez co ich mięso ma niepowtarzalny smak. Po sprawieniu (usuwa się tylko żółć – inne wnętrzności zostawia) napełnia się je jagodami jałowca, piecze owinięte w słoninkę, po czym zalewa sosem-galaretką i studzi.

CORDON BLEU - błękitna wstęga, to cielęce zraziki. Cielęcinę kroi się na niewielkie kotleciki, lekko rozbija, smaruje dobrą musztardą, na każdy kładzie plasterek szynki i plasterek twardego żółtego sera zwija, zawiązuje bawełnianą nitką, panieruje i obsmaża na gorącym tłuszczu, po czym dusi.

Legenda głosi, że nazwa „cordon bleu” wywodzi się z założonego przez Henryka III (1551-1589) zakonu Rycerzy Ducha Świętego. Nie była to jednakże wspólnota bogobojnych mnichów, ale raczej klub wielkich smakoszy, spotykających się regularnie i raczących najwymyślniejszymi potrawami. Raz w roku najlepszy gospodarz był odznaczany „błękitną wstęgą”. Rok 1791 był wyjątkowy, gdyż odznaczenia nie wręczono gospodarzowi przyjęcia, ale jego kucharce, która zadziwiła wszystkich nową, znakomitą potrawą – specjałem nazywanym od tamtego czasu „cordon bleu”.

Powstała ponad sto lat temu chińska potrawa „Budda przeskakuje przez mur” należy do dań „z rozmachem”. Dla smakoszy, jej aromat sprawia, że nie tylko Budda ma ochotę skakać. Stąd zapewne jej nazwa. Niezwykle starannie przygotowany posiłek składa się z około 20 rodzajów ryb, owoców morza, mięs, drobiu, warzyw i grzybów gotowanych w glinianych naczyniach, w winie, z dodatkiem wielu przypraw.

Kreator stron internetowych - przetestuj